Łagowskie klimaty poza nami ;-)

Ξ Lipiec 19th, 2011 | → 3 komentarzy | ∇ Fundiving, Podróże, Trening |

No to miniurlop za nami! Warto było pojechać i odwiedzić stare śmieci. Od początku nasz wyjazd zakładał sporą dawkę świeżego powietrza i  odpoczynku. W to wszystko próbowaliśmy wkomponować jakiekolwiek formy ruchu, żeby nie zapomnieć jak to jest jak trzeba się ruszać i coś robić. Nazbierała się nas całkiem spora grupka. Dwa pierwsze dni raczej nie zachwyciły nas pogodą i cały czas mieliśmy nadzieję, że jednak pogoda się poprawi. No i tak się stało! Sobota i Niedziela momentami dostarczały nam aż za dużą dawkę słońca.

Dzień pierwszy to po prostu rozpakowywanie i krótki rekonesans po okolicy. Drugi dzień już pełną parą: rano joga na trawie, trochę ćwiczeń oddechowych i rozciągania, później spacer nad jezioro oraz przygotowanie popołudniowego grilla, który stał się nasza obiado-kolacją. Wieczorem do nas, Maczków, Olgi i Marcina dołączyli jeszcze Krzysztof, Malwina i Wojtek. Po przywitaniu z nimi stwierdziliśmy, że sprawdzimy co Łagów ma nam do zaoferowania w sferze kulturalnej i   wybraliśmy się na koncert na dziedzińcu zamkowym. Rosyjskie ballady i romanse w takiej scenerii naprawdę się podobały ;-) Sobotni poranek – oczywiście rozciąganko i trochę gimnastyki. Tym razem przełamaliśmy się i nasz spacer nad jeziorko nie skończył się jedynie na zwiedzaniu wybrzeża, ale także trochę ponurkowaliśmy. I tu okazało się, że:

  • Maczek spokojnie dokończył swoje nurkowania w ramach kursu na drugi stopień Apnea Academy
  • Marcin zakończył ćwiczenia i zakończył tym samym kurs na pierwszy stopień Apnea Academy
  • mnie osobiście udało się zejść głębiej o kolejne dwa metry podczas nurkowania FRC (niestety tyle tylko liny mieliśmy)
  • woda w jeziorze z roku na rok pogarsza swoją jakość i choć ma ciągle pierwszą klasę czystości to podczas letnich zakwitów, górne warstwy (od 8-10 metrów) są całkowicie mętne – nie widzieliśmy własnych płetw! Klarowna robi się dopiero poniżej termokliny, ale za to temperatura spada drastycznie!
  • Jak zawsze górna warstwa wody (przy samej powierzchni) jest bardzo ciepła (około 21-22 st) – to zachęta dla tych, którzy lubią pływać wpław

Nasze nurkowanie bardzo pobudziło nam apetyt, więc zaraz po powrocie do domku rozpoczęliśmy przygotowania do wieczornej biesiady – oczywiście – nasza obiadokolacja to przede wszystkim grill. Dzięki Krzyskowi, Malwinie i Wojtkowi udało nam się przechwycić żar z ich już wcześniej rozpoczętego „rusztowania” dzięki czemu nasza część posiłku mimo małego paleniska była szybko gotowa. Aha warto wspomnieć (może zainteresuje to nurków scuba) – baza nurkowa Zamek w Łagowie nie popisała się niestety niczym wyjątkowym w przyjęciu naszych kolegów.  Nie chcę się wdawać w szczegóły – jeśli macie pytanie to za przyzwoleniem Krzysztofa przekieruję Was do niego. Jednak chyba nie wszystkim zależy na budowaniu dobrej atmosfery.

W przerwie biesiady udało mi się znaleźć czas by spokojnie sprawdzić test teoretyczny Maczka – okazało się, że zdał na styk! Omówiliśmy wszystkie błędy w teście i tym samym Maczek stał się kolejnym zdobywcą certyfikatu na drugi poziom Apnea Academy! Po obżarstwie przyszedł czas na pogawędki przy piwie do późnego wieczora. Niedziela przywitała nas totalnym rozleniwieniem i niestety nie odbyła się poranna joga, musieliśmy także dosyć szybko się spakować :-( Marcin z  racji zawodowych obowiązków wyjeżdżał z samego rana. Reszta ekipy udała się nad jezioro by popływać chwilkę. Wierzcie mi: pływanie w takim ciepłym jeziorku to czysta przyjemność! Nic dodać nic ująć. Przyszedł niestety czas na wyjazdy i rozstania. Fajnie, że nasza grupa (mam nadzieję, że na wiecej niż jeden raz) rozrosła się o kila kolejnych osób. Wprawdzie na razie są po złej stronie mocy ;-) (scuba), ale to tylko kwestia czasu – zresztą uważam, że freediving jest fenomenalnym uzupełnieniem umiejętności dla kogoś kto nurkowanie scuba traktuje trochę poważniej niż ciąganie za zawór przez egipskiego przewodnika nad rafą ( a widziałem sporo takich przypadków!).  Wyjazd pokazał że nurkowie zarówno free jak i scuba mogą się świetnie uzupełniać, po drugie przybyło dwóch kolejnych certyfikowanych freenurków, po trzecie dał nam chwilę wytchnienia od pracy i wielkomiejskiego zamieszania.

 

 

Komentarze

This entry was posted on wtorek, Lipiec 19th, 2011 at 11:26 am and is filed under Fundiving, Podróże, Trening. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.
3 Comments so far

  1. SillyWalks - absolutnie (nie)poważny blog podróżniczy ;) - 5 dni w Łagowie on Lipiec 21, 2011 9:32 am
  2. Tomek on Lipiec 23, 2011 2:52 pm

    fajnie ze wam sie udal wypad za miasto wy lenie!!!:P widze sporo zmian. marcina chyba napadli i mu skalp ukradli. chopoka ledwie idzie poznac bez wlosow. a ewelina dorobila sie dzidziusia jak widze. i nawet o tym nic na gornym slasku nie wiemy. no nie ladnie ewi, nie ladnie:(
    pozdrowionka

  3. Gulczas on Sierpień 15, 2011 1:20 am

    Co jest, MRUWA?! Nie mowi ze nic sie nie dzialo od Lagowa, wiem ze to ze ja wyjechalem to tragedia, ale zeby az tak?

Imie (wymagane)

Email (wymagane)

Strona WWW

Podziel sie swoja opinia

  • Ciekawostki

    Get the Flash Player to see the slideshow.
  • Highslide for Wordpress Plugin