Kop Arki, Ufo i odległe galaktyki
Ξ Sierpień 9th, 2010 | → 0 Comments | ∇ Fundiving, Podróże |
Ponieważ weekend owe zmęczenie dało o sobie znać, weekendowy wpis pojawia się dopiero dzisiaj. Weekend to odwiedziny przyjaciół w Katowicach, oraz obowiązkowe moczenie na słynnych Koparkach. Przyznam szczerze, że od dłuzszego czasu omijałem ten akwen z daleka ze względu na jego w swym czasie zbytnie skomeracjalizowanie. Jednak wiele rzeczy potrafi się zmienić – choć może nie zawsze w stopniu takim, jakim byśmy tego chcieli ;-)
Wstęp do kamieniołomu płatny jest 25zł niezależnie od tego czy nurkujemy czy nie. To akurat znacznie odbiega od standardów większości baz, gdzie opłatę ponoszą jedynie osoby nurkujące. Ponieważ udało nam się dotrzeć z Wrocławia z lekkim opóźnieniem w stosunku do pierowtnych planów, na miejscu pojawiliśmy się dopiero po południu. Pierwsze zaskoczenie: poziom wody od ostatnich powodzi podniósł się na tyle, że dodjazd do bazy możliwy jest jedynie po usypanej z kamieni grobli. Szybkie przebieranie i od razu do wody. Ponieważ pogoda była nietęga, a może przez późną porę, w bazie nie było zbyt wielu nurków i panował raczej spokojny i cichy klimacik. Po zanurzeniu w wodzie – dosyć pozytywne pierwsze zaskoczenie – woda ciepła i można spokojnie posiedzieć w wodzie dłużej. Niestety wiele dozyczenie pozostawiała widoczność, która w porywach dochodziła do 3m z hakiem, gdzie hak był mocno naciągany. Próby zrobienia zdjęć, raczej się nie powiodły, zresztą zobaczcie sami kilka próbek:
Po nurkowaniu oczywiście tradycyjny grill. Tym razem w deszczu i prawie całkowitych ciemnościach. Wieczorem (a właściwie w nocy) udało nam się wspólnie z Ewa i Tomkiem udać na spacer do Chorzowskiego parku, gdzie zaobserwowaliśmy na niebie dziwne obiekty latające. Niestety, próba nakręcenia filmiku spełzła na niczym. Długo trwały pomiędzy nami dyskusje co to właściwe było…? UFO?
Niedzielny poranek to zgodnie z planem wizyta na basenie i poranne rozpływanie. To jest to! Basen z rana jak śmietana! A później to głównie spacery, pamiątkowe zdjęcie pod figurą Ryska Riedla, obżarstwo i wizyta w planetarium. Tam zaczepiliśmy jednego z pracowników by zapytać czy może wiedzą co takiego widzieliśmy nad Śląskim niebem. Niestety – podobno komuś udało się nawet to sfilmować, ale nikt nie wiedział na pewno co to było. Może jednak nie jesteśmy sami…? Zresztą – nawet nie poznaliśmy dokładnie naszej własnej planety -właściwie tego co kryją oceany. A przecież nawet tu kazdego roku odkrywane są nieznane wcześniej gatunki.










