Horka – trening, pływanie, grill i nowe znajomości

Ξ Sierpień 21st, 2010 | → 2 komentarzy | ∇ Podróże, Trening |

Tak jak planowaliśmy: Sobota pod znakiem Horki. Uwielbiam to miejsce! W tym rokuzaskakuje nas bardzo pozytywnie pod wieloma względami. Po pierwsze: obnizona została opłata dla freediverów do 3 euro! Tak! To pierwsze znane mi miejsce, gdzie freediverzy są tak traktowani. Po drugie z racji częstych opadów deszczu w tym roku i nie tylko z tego powodu poziom wody w kamieniołomie podniósł się o jakieś 1,5m. Nie do pogardzenia. tym bardziej, że widoczność i warunki w wodzie mogą niejednokrotnie swobodnie konkurować z chorwackim morzem. Od pierwszego razu kiedy tam byłem nazywam to miejsce: Mała Chorwacja. Kolejny miły akcent to to, że często można tam spotkać kolegów freediverów z czech.  Często nasze liny opustowe przebiegają niedaleko siebie i możemy nawzajem podglądać się pod wodą i przekazywać sobie okejki ;-) No i jeszcze jedno miłe bardzo zaskoczenie: pogoda nam się wyklarowała idealnie. Słonko świeciło cały dzień, dzięki czemu trochę się jeszcze opaliliśmy, no i było rewelacyjnie jasno w wodzie. Ale o tym za chwilkę.

My na Horkę dotarlismy dosyć późno mimo tego było jeszcze sporo miejsca na zaparkowanie samochodu. Od razu zaczęliśmy przygotowywać linę i boję. Mimo zaplanowania wszystkiego jakoś ciężko nam to szło. Ale w końcu po jakims czasie udało nam się dotrzeć na pomost. Kończąc przebieranie w pianki zauważliśmy – hmmm a pasy balastowe? Niestety zostały na górze. Jako jedyny nie w pełni ubrany, mimo że już namydlony i gotowy do wskoczenia w piankę pobiegłem szybko po pasy. Samo wskoczenie do wody to już tylko przyjemność. Woda ciepła, bardzo dobra widoczność. Jednym z najciekawszych widoków, jakie mogłem podziwiać to panorama dna z talerzykiem pośrodku, oglądana w punktu obserwacyjnego umiejscowionego przy linie opustowej na głębokości około 24-25m. Jeśli dodam do tego, że dno było na głębokości około 31,5m i było bardzo dobrze oświetlone przez słonce – to można łatwo ocenić jaka była widoczność :D Widok ten mnie zachwycił na tyle, że postanowiłem zrobić jeszcze na koniec moje ćwiczonko zakończeniowe. Schodzę na głębokość od 11-14m i wiszę sobie przy linie jak najdłużej. Jakoś ostatnio nie miałem przekonania do tej próby, ale dzisiaj o dziwo. Udało się! W końcu przekroczyłem moje upragnione 3min! Dokładnie 3:09! Nie wiem czy to dużo czy mało, jednak dla mnie sukces bo próbowałem od dłuzszego czasu te 3min przekroczyć.

Po wyjsciu z wody naturalna kolej rzeczy: wyciąganie sprzętu, rozwieszanie sprzętu, suszenie no i … Oczywiście! Nie mogło zabraknąć tradycyjnego grilla

Susząca się spokojnie lina
Oczywiście w trakcie jak my spokojnie przygotowywaliśmy grilla, sprzęt odciekał spokojnie. Nasza niezawodna lina znalazła sobie wygodne miejsce do odciekania i schnięcia ;-)

W tym samym dniu ćwiczyli tam także znajomi freediverzy z Czech. Za namową Eweliny postanowiłem ich zapytać czy nie chceli by wziąć udziału w badaniach, o których ostatnio sporo pisałem. Prawda jest taka, że niestety freediverzy z Polski nie dopisali i frekwencja jest na tyle mała, że grozi to tym, że badania się nie odbędą. Po chwili rozmowy wymienilismy się namiarami i obiecali, że się zastanowią i dadzą mi znać. Jestem dobrej mysli! To chyba nie byłby pierwszy przykład międzynarodowej współpracy przy badaniach naukowych …?

 

Komentarze

This entry was posted on sobota, Sierpień 21st, 2010 at 11:36 pm and is filed under Podróże, Trening. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.
2 Comments so far

  1. maczek on Sierpień 26, 2010 6:36 am

    Frytki na grillu robiliscie? :D

  2. mruwa on Sierpień 27, 2010 12:20 pm

    Tak jest! Frytki też były :D Nasz kunszt niedługo będzie tak zaawansowany, że ugotujemy zupę i upieczmy ciasto!

Imie (wymagane)

Email (wymagane)

Strona WWW

Podziel sie swoja opinia

  • Ciekawostki

    Get the Flash Player to see the slideshow.
  • Highslide for Wordpress Plugin